×

OSTROŚĆ W FOTOGRAFII

autorwpisu
Henryk Galuhn • styczeń 2018

Ostrość jest ważna, gdyż określa jak dobrze jesteśmy w stanie rozróżnić detale zdjęcia i przejścia pomiędzy płaszczyznami obrazu. Wrażenie ostrości nie jest tożsame z ostrością, gdyż jest subiektywne - kontrastowy ziarnisty obraz wydaje nam się ostry mimo że ma mało szczegółów (dlatego bywa metodą na ukrycie nieostrości np. przy robieniu plakatów). Nie ma ostrych zdjęć - każde jest nieostre - tyle że nasz wzrok jest zawodny i poniżej pewnego progu uznajemy że zdjęcie jest "ostre" (ostrość pozorna). Jaki to będzie próg? To już zależy od naszego wzroku i wymagań. Ludzkie oko jest w stanie rozróżnić z rozdzielczością od 50" (fizyczną granicą oka jest 20").

Jest takie powiedzenie: łańcuch jest tak słaby, jak jego najsłabsze ogniwo. Tak samo można powiedzieć o naszych zdjęciach: zdjęcie jest tak ostre, jak na to pozwoli najsłabszy element w procesie fotografowania. I stąd bierze się pierwsza porada...

Ograniczyć ilość elementów wpływających na ostrość.

Oczywiście są elementy, których nie możemy wyeliminować jak samo fotografowanie, obiektyw, film. Ale są też takie, które możemy wyeliminować jak np. minilab. Jak? Na przykład fotografując na slajdzie. Odpada nam naświetlanie odbitki na minilabie. Wprawdzie slajdy w przy projekcji są znacznie powiększane, ale zwraca się wtedy mniejszą uwagę na ostrość niż w przypadku oglądania papierowych odbitek (nie licząc maniaków, którzy na slajdowisko przychodzą z lupą ;-), większość ludzi przy oglądaniu projekcji bardziej skupia się na temacie zdjęcia, niż na jego jakości technicznej).

Obiekt

Kto próbował fotografować dzieci w parku, ten wie o co chodzi - podstawą jest ubranie dzieci w różnokolorowe kurtki, żeby po kolorze smug na zdjęciu rozpoznać które jest które ;-) A tak na poważnie, to aby uzyskać ostry obraz fotografowanego obiektu który się porusza należy go zamrozić, czyli ustawić tak czas naświetlania, żeby w trakcie otwarcia migawki obiekt przemieścił się o tak małą odległość, że nie będzie ona miała wpływu na ostrość zdjęcia - liczy się więc nie tyle prędkość liniowa obiektu co jego prędkość kątowa - największa gdy obiekt porusza się pod kątem prostym do kierunku fotografowania, najmniejsza gdy w kierunku fotografowania. Określenie tej prędkości bywa trudne (szczególnie w przypadku ruchomych części maszyn, wody w rzece - o ile chcemy ją zatrzymać) i albo użyjemy najkrótszego możliwego czasu naświetlania, albo zdamy się na doświadczenie. Szczególnie przy fotografowaniu ze statywu na długich czasach trzeba pamiętać że to co nam wydaje się nieruchome może się poruszać np. od wiatru. W przypadku gdy nie możemy "zamrozić" ruchu możemy zastosować tzw. panning - czyli prowadzenie aparatu za obiektem - dzięki temu obiekt w kadrze porusza się o wiele mniej, kosztem tła (co może być pożądane gdyż wprowadza element dynamiki do zdjęcia). Oczywiście rozważania te dotyczą sytuacji, gdy nie zamierzamy oddawać wrażenia ruchu obiektu. Jednak nawet wtedy powinien na zdjęciu być jakiś element ostry, będący punktem odniesienia.

Drgania aparatu przy fotografowaniu

Drgania są zawsze! Smutne, ale prawdziwe. Należy więc dążyć nie do ich likwidacji, ale do maksymalnego zmiejszenia. Każdy kto założył do wojego aparatu obiektyw długoogniskowy i trzymając w ręku spojrzał przez obiektyw wie jakim problemem są drgania. Dla krótszych ogniskowych są one mniej widoczne, ale jednak są i należy o nich pamiętać. Co więc zrobić? Po pierwsze czas naświetlania - im będzie krótszy, tym mniejszy będzie wpływ drgań na ostrość zdjęcia. Powszechnie znana jest zasada czas<=1/ogniskowa, czyli jesli założymy obiektyw 50mm, to nie powinniśmy fotografować czasami dłuższymi niż 1/50s (praktycznie 1/60s). Jest to pewna uniwersalna zasada, która jak to uniwersalne zasady sprawdza się raz lepiej raz gorzej. Zależy to od nas, czyli stanu organizmu (kac, zmęczenie) i pozycji jaką przyjmiemy. Na pierwszą przyczynę drgań nie mamy wpływu (no chyba, że odpoczynek), za to na drugą mamy duży wpływ. Żeby poprawić nasze osiągi możemy się o coś oprzeć (drzewo, ławka), uklęknąć i oprzeć łokieć na kolanie, lub nawet się położyć i oprzeć ręce na ziemi. Dobrze jest też wstrzymać na chwilę oddech (ale nie dłużej niż do pojawienia się czerwonych plamek przed oczyma - nie mylić z diodami światłomierza). Jeśli już musimy stać, to ręce należy trzmać przylegające do ciała. Na naszą stabilność ma też wpływ waga aparatu. Aparaty ciężkie łatwiej jest utrzymać nieruchomo, ale szybciej się męczymy (więc musimy robić zdjęcia szybko i często odkładać aprat, żeby ręce wypoczęły). Na drgania ma także wpływ bicie serca (i związane z tym rozszerzanie tętnic). Szczególnie jest to widoczne po wysiłku fizycznym, np. wyczerpującym podejściu. Trzeba wtedy poświęcić chwilę na uspokojenie pracy serca i wyrównanie oddechu.

Najlepszym jednak rozwiązaniem będzie użycie statywu. Dzięki niemu będziemy mogli naświetlać zdjęcie godzinami, nie martwiąc się o drgania. Piekna wizja, prawda? A gdzie jest haczyk? Oczywiście haczyk tkwi w jakości statywu. Jeśli chińczycy wyprodukowali nam statyw z cieniutkich rurek (liczy się także grubość ścianki), łącząc wszystko miekkim tworzywem to efekt może być nawet gorszy niż fotografując z ręki. Jeśli nas nie stać na dobry statyw, to już lepiej skorzystać ze starej metody i nosić ze sobą worek fasoli (zanim zaczniecie się śmiać sprawdźcie ofertę zagraniczynych sklepów pod hasłem "bean bag tripod"). Dla tych którzy jednak lubią robić zdjęcia w terenie, ale przerażeniem napawa ich myśl o noszeniu ciężkiego statywu (jak tam nosze M055Pro+168 - dość cieżki zestaw i nie narzekam), pozostaje jeszcze jedna alternatywa - monopod, czyli podpórka pod aparat. Pozwala on kilkukrotnie wydłużyć bezpieczny czas naświetlania. Oczywiście możemy jeszcze mu pomóc przyjmując odpowiednią postawę (np. zapierając się kolanem o nóżkę monopodu lub przywiązując dwa sznurki do głowicy i przez przydeptanie ich i naprężenie zrobić dodatkowe nogi). Dodatkową zaletą monopodu jest to, że możemy na nim oprzeć dość ciężki sprzęt foto i uniknąć zmęczenia.

Jest jeszcze jedna metoda, o której warto wspomnieć (choć pośrednio o niej już mówiłem) - użycie lampy błyskowej. Ponieważ na ogół błysk lampy jest bardzo krótki (zazwyczaj poniżej 1/1000s), to spowoduje on zamrożenie obrazu i zredukuje wpływ drgań. Metoda sprawdzi się tylko jeśli wpływ światła zastanego będzie odpowienio mały (praktycznie różnica 4EV powoduje, że światło zastane nie ma widocznego wpływu na zdjęcie).

Korpus aparatu

Aparat ma wpływ na ostrość zdjęć? Ma! O czym czasami zapominamy. Rzecz w tym, że aparat jest źródłem drgań: podnoszące się lustro, mechanizm migawki, drgania przy naciskaniu spustu. Twarda praca lustra, bezwładność kurtyn i elementów naciągu migawki, duża siła wymagana do naciśnięcia spustu wprowadzają duże drgania. Szczególnie ważne jest dobre wytłumienie lustra - nie tylko w pierwszym momencie gdy lustro uderza w korpus, ale także zdolność do tłumienia drgań powstających w tym momencie. Niestety producenci sprzętu dążą do maksymalnego skrócenia czasu utraty obrazu w wizjerze i wyzwolenie migawki następuje zaraz po podniesieniu lustra. Trzeba więc zwrócić uwagę na dobre dobranie materiału tłumiącego (pasek gąbki pod matówką - w starych aparatach w 99% wymaga wymiany) oraz małą masę lustra. Przydatna jest też funkcja wcześniejszego podnoszenia lustra, gdyż daje czas na wytłumienie drgań przed wyzwoleniem migawki (niestety nie wszystkie modele są wyposażone w tę funkcję). W niektórych aparatach podniesienie lustra następuje w momencie włączenia samowyzwalacza. Wadą tego rozwiązania jest to, że tracimy obraz, więc możemy go stosować tylko przy fotografii obiektów statycznych, najlepiej ze statywu. W fotografii reporterskiej nie możemy sobie na to pozwolić, więc najlepiej wyeliminować lustro kupując aparat przeziernikowy lub TLR. Kolejnym mechanizmem wprowadzającym duże drgania jest migawka. W nowszych konstrukacjach są one sterowane elektronicznie i mają lekkie kurtyny, więc drgania są mniejsze niż w starszych konstrukcjach. W starszych aparatach dobrze spisywały się migawki płócienne - pracujące miękko (i z miłym dla ucha dźwiękiem). Następnym elementem jest spust migawki - mniej problemowy w aparatach z migawką sterowaną elektrycznie, bardziej problemowy w konstrukcjach mechanicznych. Jego naciśnięcie wymaga pewnej siły i im ta siła jest większa, tym większe ryzyko drgnięcia aparatu. Dlatego przy zdjęciach ze statywu polecam użycie wężyka lub samowyzwalacza, zaś w pozostałych przypadkach delikatne naciskanie spustu, bez szarpnięć i natychmiastowego puszczania spustu po wyzwoleniu migawki. Należy go naciskać kładąc palec na spuście i delikatnie wciskać, a nie uderzać czubkiem palca. Puszczać należy również delikatnie dopiero gdy zamknie się migawka a lustro wróci do swojej pozycji.

Dalmierz

Od dokładności dalmierza zależy dokładność ustawienia ostrości w płaszczyźnie filmu. Ustawianie manualne ułatwia szeroka baza dalmierza lub kliny i mikroraster na matówce. W przypadku układów AF dokładność zależy od czujnika i mechanizmów ustawiania ostrości - wszelkie luzy wpływają niekorzystnie, dlatego przy pracy przy otwartej przysłonie zaleca się ostrzenie ręczne. Dowiedziono nawet, że ustawianie ręczne ostrości jest dokładniejsze niż AF. Niestety ciemne matówki we współczesnych apratach często uniemożliwiają ręczne ustawianie ostrości. Czasami używając obiektywów zoom stosuje się metodę ostrzenia na dłuższej ogniskowej i potem jej zmniejszania - ale należy być ostrożnym gdyż zmiana ogniskowej powoduje zmianę ustawienia ostrości co może nam pogorszyć dokładność ostrzenia (nie każdy obiektyw zmiennoogniskowy jest parafokalny!). Ostrzenie przy otwartej przysłonie ma tę zaletę, że po przymknięciu głębia ostrości wzrasta i niweluje błędy ustawiania ostrości. Ale używając bardzo jasnych szkieł należy uważać na przesunięcie ostrości przy lekkim domknięciu przysłony (wynika to z aberracji sferycznej).

Obiektyw

Obiektyw, to jeden z ważniejszych elementów naszego łańcucha. Jakość soczewek, powłok antyodblaskowych, korekcja chromatyczna określają nam stratę jakości (a więc i ostrości) obrazu. Jednym z parametrów określających jakość obiektywu jest współczynnik MTF. Z analizy tego współczynnika wynika, że lepsze wyniki osiągają obiektywy stałoogniskowe (mniej soczewek, korygowanie nieruchomych grup jest łatwiejsze) lub zmiennoogniskowe z górnej półki. Wprawdzie używanie kilku obiektywów stałoogniskowych jest mniej wygodne niż zoom, ale różnica w jakości (na poziomie amatorskim) jest bardzo duża. Często nawet opłaca się doczepić do korpusu nieoryginalne szkła przez przejściówkę (np. słynne szkła Zeiss'a), tracąc część funkcjonalności korpusu (np. autofokus, matrycowy pomiar światła), zyskując wysoką jakość za stosunkowo nieduże pieniądze. Pamiętać też należy, że MTF zależy od przysłony. Każdy obiektyw ma swoją optymalną przysłonę, przy której osiąga maksimum ostrości (kompromis miedzy ostrością soczewek a zjawiskiem dyfrakcji). Dla większości tanich obiektywów taką optymalną przysłoną jest f/5.6-f/8. Jeśli więc nie znamy charakterystyk swojego obiektywu, to starajmy się oscylować wokół tych wartości. W średnim i dużym formacie możemy przymykać bardziej gdyż dyfrakcja z racji formatu będzie mniej dokuczliwa.

Posiadacze nowych zestawów (szczególnie Canona) mogą zostać obdarzeni wspaniałym wynalazkiem zwanym stabilizatorem obrazu. Sam pomysł jest znany od dawna, ale wdrożenie do produkcji seryjnej obiektywów udało się dopiero niedawno. Poprzednio żyroskopowe stabilizatory obrazu były stosowane w lornetkach używanych na przykład ze śmigłowców. Obecnie unowocześnione kontrukcje elektroniczne o bardzo dobrych parametrach optycznych możemy znaleźć w wielu obiektywach i to nie koniecznie z górnej półki. Zasada ich działania jest prosta - w obiektywie znajduje się ruchoma soczewka, której położenie sterowane jest elektronicznie zgodnie z analizą danych z czujników przyspieszeń. Czyli jeśli obiektyw przesuwa się gwałtownie w którąś stronę, to ruchoma soczewka przemieszcza się tak, aby obraz na matówce (i filmie) pozostał w tym samym miejscu. Pozwala to zredukowanie drgań aparatu (ponad 4 razy). Oczywiście zawsze istnieje możliwość wyłączenia stabilizatora i zablokowania tej soczewki - wtedy obiektyw zachowuje się jak każdy inny (w przypadku używania statywu włączony stabilizator może się przyczynić do pogorszenia jakości obrazu zamiast jego poprawienia - z powodu niedoskonałości przetworników przyspieszenia).

Filtry

I jeszcze jedna sprawa o której chyba nie trzeba przypominać - czystość soczewek (i filtrów.) Wbrew pozorom jakość filtra ma duże znaczenie dla zdjęcia. Więc albo używajmy najlepszych filtrów, albo używajmy je tylko w absolutnie niezbędnych przypadkach. Przy okazji przypomnę że filtr UV nie służy do ochrony przedniej soczewki - do tego jest dekielek (Czarek by jeszcze dodał że przed zrobieniem zdjęcia należy ten dekielek zdjąć ;-)). Aktualizacja:Tekst napisałem 10 lat temu - teraz Czarek raczej zalecałby niektórym dla dobra fotografii zostawienie dekielka na obiektywie ;-) W przypadku aparatów dalmierzowych należy pamiętać że założenie filtra wpływa na układ optyczny i ostrzy on w innym miejscu niż bez filtra - dlatego należy albo bardziej przymykać obiektyw zwiększając głębię ostrości albo przeprowadzić testy i po ustawieniu wg dalmierza dokorygować ręcznie.

Prądy powietrzne

Latając szybowcem... eeee... sorry to nie ta tematyka... A może jednak - czy fotografując latem zastanawialiście się nad tym jaki wpływ na ostrość ma rozgrzane powietrze unoszące się nad polami? Albo gorące powietrze mieszające się z zimnym gdy robimy zimą zdjęcie przez otwarte okno? Każdy zna efekt falowania powietrza, ale mało kto wiąże je z fotografia. A jednak dobrze o tym też pamiętać - i na przykład latem fotografować przed południem gdy ziemia nie jest jeszcze tak nagrzana.

Film

Zakładanie nawet najlepszego obiektywu o rodzielczości 200 lpmm nic nie da, jeśli film nie będzie w stanie tego zarejestrować. Rozdzielczość filmu związana jest z ziarnistością emulsji, jej grubością i jakością. Dane na temat rozdzielczości materiałów można wyczytać z dokumentacji producenta (podana jest rozdzielczość w zależności od kontrastu oraz wykres MTF). Na ogół największą rozdzielczość wykazują filmy niskoczułe. A gdy już film jest w aparacie to ważne jest aby leżał zupełnie płasko na prowadnicy gdyż może się to odbić niekorzystnie na rozkładzie ostrości - niektóre aparaty posiadają nawet specjalne ścianki próżniowe aby zapewnić dokładne przyleganie filmu do płytki dociskowej.

Format filmu

Wybór formatu filmu wiąże się z krotnością powiększenia, a więc i powiększeniem nieostrości filmu. Na przykład powiększnie z małego obrazka do formatu 20x30 wymaga powiększenia 8,3 raza, z formatu filmu 6x4,5 6,7 raza, a z kliszy 4x5" tylko 3 razy. Im większe powiększenie, tym lepiej widoczna będzie nieostrość zdjęcia. Niestety większy format filmu wiąże się z większymi kosztami i dlatego metoda poprawienia jakości przez zmianę formatu nie zawsze jest dobra dla amatora. Warto jednak spróbować przygody z większym formatem i przekonać się ile problemów potrafi to rozwiązać.

Wywołanie

Akapit ten dotyczy głównie materiałów BW, które możemy wywoływać sami mając wpływ na ten proces. Dobierając odpowiednio chemikalia możemy uzyskać drobne lub duże ziarno, a także wpływać na ostrość konturową. Wprawdzie wielość ziaren srebrowych jest określona podczas produkcji, ale wywołanie następuje od centrów czułości i nie zawsze obejmuje całe ziarno, a niektóre wywoływacze mogą je dodatkowo rozpuszczać. Także w przypadku materiałów kolorowych oddawanych do labu wiele zależy od wywołania materiału. Stara, źle zregenerowana chemia, niestabilne warunki procesu powodują pogorszenie jakości obrazu i w efekcie słabą jakość zdjęć. Dlatego ważne jest wybranie odpowiedniego i zaufanego laboratorium, które może niekoniecznie będzie najtańsze, ale zagwarantuje nam odpowiedni poziom usług.

Naświetlanie odbitek

Z poprzednim punktem wiąże się także problem odpowiedniego naświetlenia odbitek. Głównie jakość ta zależna jest od jakości obiektywu i precyzyjnego ułożenia negatywu i papieru. I nie ma tu znaczenia czy tyczy to powiększalnika czy też minilabu. Tyle że w pierwszym przypadku mamy na to wpływ, a w drugim musimy liczyć na szczęśliwy traf. W przypadku powiększalnika jest to urządzenie stosunkowo niedrogie i dlatego warto w nie zainwestować. Odpowiednie dobranie obiektywu, maskownicy i ramki na negatyw na pewno nam się opłaci. W przypadku minilabów, nie mamy na nie wpływu i jesteśmy zdani na słabe obiektywy zoom oraz rozregulowane prowadnice papieru i negatywu (laby zarabiają na przeciętnych klientach nie wymagających zbyt wiele, a jeśli już wymagają to raczej jakości naświetlenia, a nie ostrości - zresztą czego można się spodziewać po aparatach kompaktowych, które stanowią ponad 90% klientelę labów). Na szczęście w przypadku niedużych powiększeń wpływ na jakość zdjęć jest mniejszy (ale jednak jest). Ważne jest więc znalezienie labu, który nie idzie tylko na ilość. Na ogół wiąże się to z większą ceną odbitek (choć są chlubne wyjątki), ale cóż... zmotywuje nas to do staranniejszego wykonywania zdjęć, a nie pstrykania bez zastanowienia. Jeśli zależy nam na naprawdę dobrej jakości dużego powiększenia to musimy znaleźć kogoś kto robi kolor pod powiększalnikiem.

Powiększalnik

Powiększalnika tyczą się te same rady co aparatu (tyle że światło wędruje w drugą stronę. A więc też ważna jest ramka (równoległość i płaskie trzymanie filmu), obiektyw, stabilność powiększalnika (szczególnie trzeba zwrócić na to uwagę podczas wielokrotnego naświetlania papierów multigrade - uważajmy w przypadku filtrów w szufladce podczas ich wymiany.

Format odbitki

O wpływie powiększenia napisałem już przy wyborze formatu negatywu. Podchodząc z drugiej strony możemy też dobierać powiększenie do formatu filmu. Im powiększenie będzie większe, tym bardziej widoczna będzie nieostrość. Oczywiście nie możemy robić odbitek 9x13 tylko dlatego, że będą najostrzejsze - musimy wybrać taki format, przy którym nieostrość nie będzie wyraźnie widoczna. Czy to znaczy, że nie możemy zrobić sobie na przykład powiększenia 30x40 z którego będziemy zadowoleni? Oczywiście że możemy, ale wtedy trzeba pamiętać o tym, że takiego powiększenia nie kładzie się przed sobą na biurku i ogląda - jest ono przeznaczone do oglądania z pewnej odległości, czyli najlepiej będzie się prezentować na ścianie. Wtedy nieostrość ta nie będzie widoczna, gdyż wielkość kątowa będzie taka jak przy oglądaniu w ręku odbitki o mniejszym formacie.

Skanowanie

Nieraz chcielibyśmy nasze zdjęcie opublikować na stronie WWW, zapisać w archiwum na CD lub wysłać je do cyfrowego naświetlenia. Aby więc stracić jak najmniej informacji musimy je zeskanować w jak największej rozdzielczości. Jeżeli zdecydujemy się na skanowanie z filmu (najlepsze rozwiązanie) musimy zdecydować się na zlecenie tego na specjalizowanym skanerze do filmów (w rozdzielczości powyżej 2500dpi). Obecnie usługi te znacznie potaniały dzięki czemu są w zasięgu fotoamatorów. Alternatywą jest skanowanie odbitek. Zazwyczaj na odbitce mamy trochę mniej zarejestrowanej informacji niż na negatywie jeżeli wybieramy bardziej kontrastowy paper. Ale jeśli można było ją pominąć na odbitce to może i na skanie nie jest potrzebna. Oczywiście im lepsza odbitka tym lepsza będzie jakość uzyskanego skanu. Przede wszystkim odbitka powinna być wykonana na papierze gładkim, gdyż faktura papieru znacznie pogarsza jakość skanu. Błyszczący papier ma też wyższy kontrast, co często ma duże znaczenie, gdyż skanery mają tendencję do jego obniżania. Rozdzielczość skanowania dobieramy wg potrzeby, nie przekraczając maksymalnej rozdzielczości optycznej skanera. Używanie rozdzielczości interpolowanej nie powoduje polepszenia jakości (ilość szczegółów się nie zwiększa) a jedynie wzrost objętości skanu, co utrudnia jego obróbkę. O wiele lepszą metodą zamiast podnoszenia rozdzielczości jest podnoszenie wielkości odbitki. Większa odbitka - oprócz ułatwienia pracy dla skanera - zawiera też więcej szczegółów. Oczywiście skanując duży format należy upewnić się, że komputer będzie w stanie to przetworzyć (niektóre programy graficzne się wykładają, a inne muszą korzystać intensywnie z pamięci dyskowej). Jeżeli skaner i oprogramowanie umożliwia skanowanie głębią kolorów wyższą niż 24 bity na pixel - należy to wykorzystać. Dzięki temu podczas modyfikacji tonalnej skanu stracimy jak najmniej informacji (przejścia między kolorami będą płynne). Nie należy też zapomnieć o użyciu funkcji wyostrzania Unsharp mask po każdym przeskalowaniu (znawcy twierdzą, że lepiej jest kilka razy skalować i wyostrzać niż zrobić to za jednym razem, zazwyczaj jest dostępne też kilka algorytmów skalowania z których możemy wybrać najlepszy). W przypadku skanowania dużych formatów w rozdzielczości 300 lub 600 dpi i starannej obróbce w programie graficznym możemy osiągnąć bardzo dobre wyniki. Niestety musimy się liczyć z tym, że oprócz części szczegółów, które straciliśmy podczas powiększania, stracimy dodatkowe przy skanowaniu. Zwróćmy też uwagę na czystość szyby skanera, dobre przyleganie odbitki i stabilne ustawienie skanera.

Uff! Sporo tego, ale nie jest aż tak źle jakby się mogło wydawać. Trzeba tylko sobie uświadomić, że zdjęcie wcale nie musi być idealnie ostre, żeby wszyscy się nim zachwycali. A nawet więcej - jeśli zwracają uwagę na ostrość, to znaczy, że treść zdjęcia jest tak marna, że ważniejsza się staje forma ;-).