×

Jaki aparat wybrać na początek? – lustrzanka małoobrazkowa

Część I

autorwpisu
PATRYK BURCHARD • luty 2018

Chyba najczęściej pojawiającymi na grupie pytaniami są te z gatunku „jaki aparat wybrać na początek/średnioformatowy/do 100…1000 zł/ do portretu/ do streetu itd.”. Pomyślałem zatem o stworzeniu swego rodzaju przewodnika, pomocnemu mniej doświadczonym osobom w poszukiwaniu swojego wymarzonego aparatu, który pozwoli im na rozpoczęcie przygody z fotografią analogową. W tej części (jak zapewne domyśliliście się po podtytule) mowa będzie o chyba najpopularniejszym rodzaju aparatu jakim jest lustrzanka małoobrazkowa.

Dlaczego lustrzanka?

Przy niewątpliwej różnorodności typów aparatów analogowych może dziwić, dlaczego poczatkującemu adeptowi fotografii polecam akurat ten. Czemu osoba dopiero zaczynająca swoją przygodę z fotografią analogową nie miałaby zacząć od aparatu dalmierzowego, TLR-a, aparatu celownikowego, pinhole’a, kompakta z autofocusem czy „miechowca”? Odpowiedź na to pytanie jest stosunkowo prosta. Biorąc pod uwagę budowę typowej lustrzanki pozwala ona w miarę wygodnie spróbować wszystkich gatunków fotografii. Oczywiście (tu bronię się przed zarzutami, iż „każdym aparatem da się zrobić dobre zdjęcie i wszystko sfotografować”) inne typu aparatów równie dobrze nadawałyby się na „zrobienie pierwszej rolki”, jednak mimo wszystko łatwiej robić street dalmierzem, niż wielkoformatowym aparatem typu monorail, a portrety średnioformatowym Kievem, aniżeli kompaktem z obiektywem o ogniskowej 28mm. Przeciętna lustrzanka poprzez możliwość wymiany obiektywu oraz fakt, iż obraz widziany na matówce, jest obrazem widzianym, a dalej rzutowanym na materiał światłoczuły, przez obiektyw, może być użyty zarówno do portretu, jak i krajobrazu, makrofotografii czy streetu.

Lustrzanka – zalety

Wspominałem powyżej o pewnych cechach aparatów typu SLR (ang. Single Lens Reflex), które sprawiają, iż są one stosunkowo uniwersalnymi maszynami fotografującymi. Pierwsza rzecz to możliwość wymiany optyki. Mając jeden korpus i kilka obiektywów możemy swobodnie przechodzić od portretu, przez krajobraz i architekturę do fotografii reporterskiej. Teoretycznie moglibyśmy posiadać baterię obiektywów od powiedzmy 15mm do 1000mm ze skokiem co jeden milimetr. Z użytkowego punktu widzenia nie ma to większego sensu, jednak pokazuje to pewną przewagę tych aparatów nad np. dalmierzami z wymienną optyką. W dalmierzach mamy po prostu kilka ramek, które ograniczają nas do predefiniowanych ogniskowych, które zostały przewidziane dla danego systemu. I tak na przykład w aparatach z serii Leica M możemy użyć obiektywów o maksymalnie 6 ogniskowych (niektóre pozwalają na mniej – 3 lub 4), podczas gdy przeciętny Pentax Spotmatic pozwoli nam na użycie zarówno Pentacona 29/2.8, jak i Heliosa 44m4 58/2 lub Jupitera 9 85/2 (Leica nie posiada ramki dla np. 85 mm (zamiast niej jest 90mm), więc zamontowany na niej jupiter (wersja m39 z adapterem) rzutować będzie obraz delikatnie szerszy niż widziany w wizjerze).

Wspomniana wyżej możliwość posiadania różnorodnych obiektywów wynika ze sposobu działania lustrzanek.

Światło (a zatem związany z nim obraz) przechodzi przez układ soczewek obiektywu i odbijane jest przez ustawione pod kątem lustro. To rzutuje go na matówkę (pozwalającą nam na ustawienie ostrości), przez którą przechodzi, a następnie poprzez układ pryzmatu pentagonalnego trafia do naszego oka. Kiedy naciskamy spust, to lustro unosi się, a migawka otwiera się i pozwala światłu paść na film. Następnie lustro opada, a my po naciągnięciu jesteśmy gotowi do kolejnego „strzału”.

foto

Schemat działania lustrzanki małoobrazkowej

Zasada działania SLR-a pozwala nam nie tylko na używanie obiektywów o praktycznie dowolnej ogniskowej. Przede wszystkim w tych aparatach nie doświadczymy problemu błędu paralaksy, który może stanowić pewien problem przy np. aparatach dalmierzowych lub celownikowych. Mamy również możliwość podglądu głębi ostrości, co pozwoli nam zobaczyć, które elementy kadru, przy danej przysłonie będą później ostre na zdjęciu. Ponadto obraz, jaki widzimy w wizjerze będzie miał powiększenie zgodne z powiększeniem obiektywu. Jest to szczególnie wygodne przy użytkowaniu obiektywów o ogniskowych dłuższych niż 50mm.

foto

Na zdjęciu widać obraz jaki widzimy w wizjerze Leici M2 po podpięciu obiektywu 90mm. Cały niezaciemniony obszar to pole wizjera, natomiast żołta ramka pokazuje fragment kadru widziany przez obiektyw o ogniskowej 90mm.

Lustrzanka – wady

Nic i nikt nie jest bez wad, tak też i aparaty typu SLR na film w formacie 135 się ich nie ustrzegły. To co z jednej strony jest ich zaletą, z drugiej okazuje się być również wadą tudzież słaby punktem czy wąskim gardłem. Chodzi tutaj o układ lustra. Przede wszystkim potrafi on być stosunkowo głośny, co może być wadą jeśli chcemy „pozostać w ukryciu”. Ponadto wymusza on projektowanie obiektywów większych i bardziej odsuniętych od płaszczyzny filmu. Stanowi to też problem przy bardzo szerokich obiektywach. Przykładowo tzw. invasive Fisheye w systemie Nikon F może być zamontowany tylko na tych korpusach, które umożliwiają wstępne uniesienie lustra (niestety siłą rzeczy tracimy wtedy możliwość zobaczenia kadru). Ponadto lustro uderzając w górną część aparatu wprawić może korpus w delikatne wstrząsy. O ile nie ma to większego znaczenia przy fotografowaniu z ręki na krótkich czasach, o tyle przy fotografowaniu ze statywu na czasach typu ½ sekundy może stanowić pewien problem. Rozwiązaniem te niedogodności jest funkcja wstępnego unoszenia lustra, jednak bardzo niewiele SLR-ów ją posiada.

Ponadto poprzez fakt, iż widzimy tylko to, co widzi obiektyw, a później jest rzutowane na negatyw, nie mamy możliwości mając przyłożony do oka aparat spojrzeć poza kadr. Możliwość taka przydaje się przy fotografowaniu dynamicznych obiektów, np. podczas fotografowania idących ludzi.

Lustrzanki małoobrazkowe w moim przekonaniu w większym stopniu tworzą ryzyko GAS-u (ang. Gear Acquisition Syndrome) co sprawi, że zamiast zająć się robieniem zdjęć, młody adept będzie bardziej zainteresowany przeglądaniem internetu i komisów w celu znalezienia winderów, dodatkowych tylnych ścianek, datowników, pierścieni pośrednich, nowych obiektywów i innych.

foto

Plakat z lat 80-tych przedstawiający system Nikon F.

Mechaniczny czy elektroniczny?

Dokładniej powinno być mechaniczny czy o migawce sterowanej elektronicznie. Podobnie jak w innych kwestiach zdania tutaj bywają podzielone. W pełni mechaniczne aparaty posądzane są o bardziej dydaktyczne właściwości. Wymuszają na użytkowniku ciągłe pamiętanie o wszystkich aspektach wykonywania zdjęcia. Od kadrowania, przez ustawienie ostrości, do wyboru odpowiedniej kombinacji czasu otwarcia migawki oraz przysłony. Fakt ten może okazać się jednak zbyt przytłaczający dla osoby, która nigdy nie miała do czynienia z manualnym ustawianiem ekspozycji w jakiejkolwiek formie (choćby i półautomatycznej) i prowadzić do zniechęcenia. Aparaty te charakteryzują się jednak nierzadko większą trwałością, a w razie awarii są lepiej przyjmowane przez serwisantów, w przeciwieństwie do tych sterowanych elektronicznie (wielu „magików” przy stwierdzeniu, iż mają do czynienia z aparatem niemechanicznym mówi, iż nie podejmie się naprawy). Ponadto mechaniczne SLR-y nie wymagają do działania zasilania (to niezbędne jest tylko do działania wbudowanego światłomierza, jeśli takowy jest).

Sterowane elektronicznie zazwyczaj (acz nie zawsze) posiadają tryb półautomatyczny (lub nawet automatyczny) i pozwalają skorzystać np. z trybu preselekcji przesłony. Nie rzuca to osoby początkującej na głęboką wodę i pozwala zacząć od np. nauki kadrowania, ostrzenia oraz zależności między przesłoną, a głębią ostrości. Z drugiej strony, jak wspominałem powyżej, aparaty te są niechętnie widzianymi gośćmi wśród serwisantów i często defekt takiego aparatu stanowi jego odejście do Krainy Wiecznych Łowów. Trzeba pamiętać, że niekiedy te aparaty mają po 40 lat i użyte w nich układy elektroniczne po prostu padają. Może to niestety być również powodem zniechęcenia.

Nie ma zatem jednoznacznej odpowiedzi na to, który z tych dwóch typów będzie najlepszym wyborem na początek. Sam zaczynałem od w pełni mechanicznej lustrzanki, jednak było to dobre kilkanaście lat temu. Do dziś zresztą wolę aparaty mechaniczne. Wiem jednak, iż chociażby Pentax ME (wyposażony wyłącznie w tryb preselekcji przesłony) może być łatwiejszym narzędziem wprowadzającym do świata fotografii analogowej.

Wybór systemu

Kiedy przebrnęliśmy już przez ten wstęp teoretyczny warto byłoby przedstawić kilka aparatów (a dokładniej systemów wraz z polecanymi przeze mnie aparatami). Trzeba bowiem zrozumieć, że kiedy decydujemy się na zakup korpusu definiujemy też do jakich obiektywów i akcesoriów będziemy mieli w przyszłości dostęp. Warto zatem poświęcić chwilę czasu nad tym wyborem, co w przyszłości pozwoli nam na oszczędzenie czasu oraz pieniędzy.

Tutaj wybaczcie, że zostawiam Was w oczekiwaniu, ale już niedługo opiszę kilka stosunkowo niedrogich i popularnych systemów lustrzanek na film 135.